Kilka spostrzeżeń po meczu w Gliwicach

08-10-2019 / 09:45 Marcin Szymczyk

Piłkarze Legii przegrali z Piastem w Gliwicach 0:2 i kiepskich nastrojach udali się na dwutygodniową przerwę w rozgrywkach. Ta przerwa jest legionistom bardzo potrzebna, w zespole musi zajść kilka zmian. Czas na kilka pomeczowych spostrzeżeń.

Ulotna wiara w końcowy sukces – Gra w Legii w ostatnich meczach wygląda tak, że zespół gra swoje do pewnego momentu, do pierwszego niepowodzenia, straty gola. Wtedy wszystko siada, drużyna jakby traciła wiarę w powodzenie danego spotkania, przestaje grać to, co do tej pory, zamiast atakować i próbować odwrócić losy meczu, jest gorzej niż wcześniej. Tak było w spotkaniu z Lechią Gdańsk, tak było też w Gliwicach z Piastem. Do momentu straty gola mecz był wyrównany, nawet z lekką przewagą Legii. Potem pojawiły się błędy, niedokładność i jakby zniechęcenie. Sytuację zmieniło dopiero wejście na murawę Jarosława Niezgody i Pawła Wszołka. Obaj wnieśli ożywienie, co jednak ostatecznie niewiele dało.

Zaufanie do Novikovasa – Novikovas od początku meczu był aktywny, często pod grą. Niestety jego popisy wywoływały u kibiców głównie negatywne emocje. Oto kilka akcji z pierwszej połowy meczu:

- Martins odbiera piłkę, zagrywa do Novikovasa idealnie w tempo, ale Litwin źle przyjmuje sobie futbolówkę i ta pada łupem bramkarza.

- Jędrzejczyk podaje do skrzydłowego, wbiega w pole karne, ale Novikovas wdaje się w drybling i traci piłkę, po czym fauluje Felixa.

- Legia podeszła większą liczbą piłkarzy pod pole karne, ale gdy piłka trafiła do byłego gracza Jagiellonii ten podał niedokładnie w kierunku Gwilii i zamiast zagrożenia był kontratak Piasta.

- Jędrzejczyk wyłożył piłkę Novikovasowi na trzeci metr, ale Litwin oddał strzał wysoko nad poprzeczką.

- Parzyszek źle rozegrał piłkę, ta na 25 metrze od bramki trafiła do Novikovasa, który niemal od razu zanotował stratę. Sytuację faulem ratował Rocha, za co obejrzał żółtą kartkę.

Novikovas został obdarzony przez trenera dużym zaufaniem, często niezrozumiałym. Ale piłkarz kompletnie nie wykorzystuje danych mu szans. A przecież zaraz do pierwszego składu wskoczy Paweł Wszołek, jest Luquinhas, do zdrowia wróci Marko Vesović i Litwin może mieć problem ze złapaniem choć kilku minut. Chyba, że Aleksandar Vuković tak mocno w niego wierzy, że będzie dalej konsekwentnie na niego stawiał.

Niepokojący powrót do początku sezonu – Pamiętamy początek sezonu, gdy na boisku w zespole mało co funkcjonowało. Później był etap, gdzie z każdym meczem było widać mały progres. Najpierw zaczęła fajnie funkcjonować obrona, później w grze szybko odnaleźli się defensywni pomocnicy. Na pozycji numer dziesięć coraz lepiej wyglądał Gwilia, lepiej wyglądali skrzydłowi, były niezłe stałe fragmenty gry – wydawało się, że wszystko stopniowo zmierza we właściwym kierunku, że zaraz zaczną funkcjonować schematy gry, ale… wtedy coś się zacięło. Gwilia obniżył loty, poza pojedynczymi dośrodkowaniami nie wnosi wiele. Luquinhas nie jest już tak przebojowy, Nagy i Novikovas szukają formy, Martins gra głównie z tyłu, na czym cierpi ofensywa, wypadli Cafu i Vesović, a defensywa zaczęła popełniać błędy. Był progres, nastąpił regres.

Głos z zewnątrz – Wyjątkowo prezentujemy głos z boku – byłego piłkarza i kapitana Legii, Cezarego Kucharskiego. - Legia, 30 metrów przed bramką rywala potrafi rozgrywać, budować akcje, ale dalej - jak trzeba przyspieszyć, zaskoczyć - brak pomysłu, a nawet zaangażowania! Dodatkowym problemem jest selekcja tych piłkarzy, spośród których niewielu jest takich, którzy potrafią wygrywać, strzelać decydujące bramki – napisał po meczu „Kucharz” na Twitterze. I to wydaje się bardzo duży problem. Legia z przodu, poza Niezgodą, nie ma piłkarza, który miałby dobre wykończenie akcji. Pod tym względem jest dużo gorzej niż w zeszłym sezonie, nawet w jego końcówce, gdzie byli Carlitos, Hamalainen czy Kucharczyk. O tym powinien pomyśleć dział sportowy planując kolejne ruchy transferowe.

Zmiany personalne – Po przerwie na mecze reprezentacji w zespole wiele musi się zmienić. Defensywa musi zacząć się stabilizować – z różnych powodów za dużo w niej było zmian osobowych, co zaczęło się odbijać na jakości. A ofensywa musi w końcu wyglądać lepiej, zespół powinien atakować większą liczbą piłkarzy. Do gry powinni być już gotowi Ivan Obradović, Paweł Wszołek, Marko Vesović, William Remy i Salvador Agra. Będzie więc można dokonać zmian, wymienić słabsze ogniwa. Jeśli to wszystko ma mieć sens, to po przerwie na mecze kadr musimy zobaczyć inną, lepszą drużynę. Kolejny mecz, podobny do tego z Wisłą Płock, Lechią czy Piastem będzie złym sygnałem.

Źródło: Legia.Net

Komentarze (67)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Zaloguj

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Generał broni
  • 0 / 1
"Legia, 30 metrów przed bramką rywala potrafi rozgrywać, budować akcje, ale dalej - jak trzeba przyspieszyć, zaskoczyć - brak pomysłu, a nawet zaangażowania! Dodatkowym problemem jest selekcja tych piłkarzy, spośród których niewielu jest takich, którzy potrafią wygrywać, strzelać decydujące bramki – napisał po meczu „Kucharz”"

Pisałem o tym x razy od drugiej połowy lipca praktycznie po każdym meczu. Można zrobić kopiuj wklej z moich postów.
Porównywałem nas do boksera bez kończącego ciosu, który lubi klinczować.
Wtedy jeszcze przez niektórych moje komentarze były negowane, że skoro dobrze bronią i dobrze operują piłką w środku pola, to zaraz zaczną strzelać bramki.
Środek pola dobrze operował piłką, ale zagrywał ją tylko do boku nie stwarzając zagrożenia dla rywali i nie łamiąc ich obrony. Jedyny, który umie zagrać coś niekonwencjonalnego to Gwilia tylko on potrzebuje dużo czasu na wymyślenie tego i większy byłby z niego pożytek jakby grał na 8.
O skrzydłowych i reszcie naszych ofensywnych poza Niezgodą pisałem, że nie mają liczb, co skutkuje brakiem bramek i w efekcie zwycięstw, to niektórzy się tu podniecali dupną asystą Luquinhasa.
Wymianę Kucharczyka na Novikovasa kwestionowałem od początku i widać jej efekty.
Odpowiedzialność za to ponoszą Vuko, który przyłożył rękę do pozbycia się liderów i ludzi potrafiących zagrać niekonwencjonalnie oraz Mioduski z Kucharskim, którzy sprowadzają takich graczy i na takich chcą stawiać ściągając ich z wypożyczeń (Sanogo, Kante).
Szkoda, że głośno o tym się robi dopiero po połowie rundy skoro niektórzy widzieli to już od początku sezonu.
Pułkownik
  • 2 / 1
Co do wpisu Czarka Kucharskiego to pisałem już setki razy. Jeśli w środku pomocy grają ludzie, którzy nie asystowali, ani nie strzelali bramek przez całą karierę (Antolić i Martins) to nagle nie nauczą się tego robić. Jeśli ofensywnym pomocnikiem jest gość, który asystuje tylko przy SFG, to on nie będzie kreował nic z gry, jeśli po lewej biega gość bez liczb, to on ich nagle hurtowo robić nie będzie, jeśli w ataku biega gość, który w wieku 29-lat nie miał żadnego sezonu gdzie przekroczył 10 bramek to on hurtowo nie będzie strzelał. Dlatego potem nie dziwmy się, ze w 11 meczach strzelamy więcej po SFG niż z gry, a z gry mniej bramek w całej naszej beznadziejnej lidze ma tylko Korona. Nie wiem jaka skala upadku będzie z triem Mioduski, Kucharski, Vuković, ale już staliśmy się przeciętniakiem tej ligi.
Pułkownik
  • 7 / 1
Moje spostrzeżenie jest takie, że 9 miejsce w tabeli nie jest przypadkiem, wygranie 1 z 10 ostatnich meczów z rywalami z top8 nie są przypadkiem, nie wygranie 6 meczów pod rząd przy Ł3 z rywalami z top 8 nie są przypadkiem, 6 goli z gry w 11 kolejkach, gdzie gorszy atak w całej lidze ma tylko Korona to też nie przypadek. Bilans 9-8-7 w ostatnich 24 meczach też nie jest przypadkiem i ten mecz też nie był przypadkiem, dołkiem, wypadkiem. To już jest stała, równa forma. Pod wodzą Vuko staliśmy się totalnym przeciętniakiem nawet w naszej lidze, to już trwa pół roku i nie widać nawet promyka nadziei, żeby pod wodzą tego geniusza miało się zmienić.
Generał broni
  • 3 / 2
Pytanie, zadanie dla tych co tak non stop minusują tych co piszą wprost Vuko Out. Dajcie 3 argumenty za tym aby adept dalej trwał jak sam powiedział na stanowisku trenera Legii.
O rany, widzę, że Redakcja odkryła Amerykę tym głosem z zewnątrz. Na forum jest od kilku miesięcy o tym mowa, brawo za refleks.
Bo my jesteśmy głosem wewnętrznym, głosem sumienia. A taki głos się ignoruje w myśl zasady - a co z durnoty chodzą mi po głowie ;)
Chorąży
  • 5 / 1
Dodałbym jeszcze, że głupim pomysłem jest łatanie dziur w składzie przy pomocy Jędzy. Jędza jest dobrym piłkarzem i poradzi sobie na każdej pozycji. Tyle, że to on kieruje obroną i jego brak jest zbyt dużą stratą w kluczowym miejscu. Gwilia i Martins obniżyli loty, bo każdy by zwątpił patrząc, jak każdą dograną piłkę marnuje Novikowas lub Luquinhas. Wejście Wszołka pokazało, dwie rzeczy: gra skrzydłowego i naszych "skrzydłowych" to dwie różne bajki i kiedy na boisku jest prawdziwy skrzydłowy to Niezgoda ma co robić.
Major
  • 3 / 0
dzięki głupim decyzjom Vuko stracił Jędze na mecz z Poznaniem. Jędza tworzy bardzo dobrą parę stoperów z Lewczukiem i wszystko jasne. Gra na skrzydle to poroniony pomysł, szczególnie gdy musisz grać przeciwko ostrym zawodnikom a tak było z Piastem
Jędza tworzy tak dobrą parę z Lewczukiem, że Vuko chyba się wystraszył i postanowił ją rozbić. W 6 wrześniowych meczach tylko w dwóch meczach Jędza i Lewczuk wystąpili razem na środku obrony. Przez 43 minuty z Jagiellonią i cały mecz w Płocku. Ten mecz w Płocku musiał zrobić swoje, straciliśmy tam gola po błędzie Majeckiego, ale kto wie, czy Vuczce w analizie nie wyszło, że tego gola zawalili Igor z Arturem, bo już później razem nie grali i przez kolejną super decyzję o wystawieniu Jędzy na boku z Piastem, za dwa tygodnie też nie zagrają. Przez lata różni trenerzy Legii mieli dziwne wybory personalne, ale rozwalanie tak dobrze grającego połączenia środkowych obrońców na rzecz wciskania Wieteski, który zawala bramki seriami, jest najbardziej niedorzeczne i szkodliwe dla Legii.
Wszystkie komentarze, dostępne w sieci i nie tylko, sprowadzają się do jednego zdania: mamy wujowego trenera. Nie ma znaczenia czy 30 metrów od bramki jest źle lub dobrze. Ta drużyna pod wodzą tego trenera gra fatalnie. Jak ktoś nie wierzy, niech spojrzy na tabelę ligową. Legia Warszawa poniżej ósmego miejsca. Serce się kraje...
Porucznik
  • 3 / 1
Trochę odleciałeś z tym trenerem. To jest Pan Vuković asystent samego siebie specjalizacja "napierdzielanie koszem na brudne rzeczy w szatni po wygranym meczu" - niestety w ostatnim czasie bezużyteczna
Podpułkownik
  • 4 / 2
Spostrzeżenie jest tylko jedno,Vuco wypad z Legii !!!!!!!!!
Jest Vukowo... Taki mam wniosek i tyle.
Redakcjo. Proponuje przeanalizowac ostatnie 10 spotkan Legii przeciwko zespolom z gornej osemki. Ktos w komentarzach wrzucal zestawienie wynikow. Bilans wyszedl bodajze 1-4-5. Gdzie jeden to liczba zwyciestw. O czym mu wiec tu mowimy?
Kryzys :)
Kolesiostwo na Legia.net zauważalne gołym okiem.
Vukovic to kolega "dziennikarzy" z Legia.net ,nie wolno napisać na niego ani grama złego słowa!!

Pamiętacie jaki pocisk był na Sa Pinto?
W tym przypadku nie wolno źle pisać o Vuko, on przecież wykonuje swoją pracę idealnie.

Nie ważne że średnia zdobytych punktów o wiele nizsza niż ta Portugalczyka:)
Jednak miałem rację co do transferu Novikovas. Nadal uważam, że Agra to dużo lepszy piłkarz. Nie wiedzieć czemu skreślony po dobrych sparingach.
Zawsze wydaje sie nam, ze ci ktorzy nie graja sa lepsi od patalachow biegajacych po boisku. Niestety w rzeczywistosci pilkarze grzejacy, lawke siedza tam z konkretnego powodu, mianowicie sa jeszcze wiekszymi patalachami od tych biegajacych po boisku.
Agra w optymalnej formie i zaufaniem trenera to ma wszystko żeby być gwiazdą tej ligi. Novikovas to gwiazdorek z przerośniętym ego, którego zweryfikowała 2 Bundesliga i odpalił tak naprawdę dopiero w Jagiellonii wcześniej był zwykłym partaczem, który nawet w Szkocji był daleko w cieniu Ojaamy. Agra cztery sezony temu był jednym z najlepszych skrzydłowych w lidze Portugalskiej i wykręcał tam bardzo dobre liczby. d
Dynamika,szybkość, bardzo mocne uderzenie, waleczność, siła to są atuty, które on zawsze miał i dobry trener na pewno by go odbudował bo to niejest zawodnik po 30-tce.Skoro w naszej lidze z miejsca błyszczy anonimowy w Słowenii Zivec, który wraca po nieudanej przygodzie na Cyprze to nie wiem jak Legia może marnować taki potencjał kadrowy jaki ma. Pewnie rąk trenera od 3lat ma tu największe znacznie.
Agra cztery sezony temu był

Chukwu cztery sezony temu tez byl.... na szczescie juz go z nami nie ma.
Novikovas rowniez byl bezsprzecznie obok Cernycha, czolowym zawodnikim Jagiellonii i naszej ligi. Szybki z dobrym dryblingiem i strzalem.
Kluczowe w tym wszystki jest slowko "byl".

Tez kiedys naiwnie wierzylem, ze kiszacy sie na lawce zmiennicy sa w stanie odmienic gre zespolu. Domagalem sie szans dla Sadiku, Pasquato czy Berto. Bo przeciez byli pilkarzami z dobrym CV. Po kilku ich wystepach w koncu zrozumialem. Skoro graja patalachy to na lawce siedza jeszcze wieksze patalachy.

Taktyke niech ten Vuko zmieni. Tu sa rezerwy. Nie rozumiem dlaczego gramy trzema srodkowymi pomocnikami z ktorych 2 ma zadania defenyswne. Przeciez po to gramy z szeroko ustawionym skrzydlowymi, zeby rozciagnac obrone przeciwnika i stworzyc miejsce dla wbiegajacyh z drugiej linii srodkowych pomocnikow. Wtedy boczni obroncy schodza do srodka i asekuruja opuszczone przez pomocnikow pozycje. Taks sie w nowoczesnej pilce atakuje.
U nas zero schematow. Skrzydlowy nie wie czy ma grac szeroko czy zejsc do srodka. Boczny obronca chcialby grac "na obieg", ale nie moze bo blokuje go skrzydlowy. Srodkowy pomocnik nie atakuje tylko zabezpiecza skrzydlowego. W srodku jeden napastnik, ktory stoi jak kolek w polu karnym. Nie zbiega miedzy linie, nie wyciaga oobroncow, nie tworzy luk w ktore moga wbiec schodzacy do srodka skrzydlowy. Zreszta "skrzydlowy" to slowo z minionej epoki. Czy Liverpool ma skrzydlowych? Czy Real albo Barcelona maja skrzydlowych?
Vuko powinien obejrzec kilka programow poswieconcyh taktyce na youtube :D. Bo na fantazji pilkarzy dojechac mozemy tylko do 30 metra.
" i dobry trener na pewno by go odbudował "

Terminator, tez uwazam, ze Agra ogorkiem nie jest, mial slabe wejscie, obwiniano go, zrobiono z niego kozla ofiarnego marnej gry Legii, ale potencjal ma, ale... no wlasnie kluczem w okresleniu "dobry trener" jet slowo "dobry".

Na takiego pocezkamy jeszcze
Powinien jeszcze szansę dostać w pełnym wymiarze czasowym i jeśli już teraz by nie odpalił to zima wiadomo szukać mu nowego pracodawcy
Sierżant
  • 0 / 0
Agra jest piłkarzem który ma juniorskie braki w wyszkoleniu technicznym i mentalnym, w zasadzie ciężko wymienić co on umie. Ojamaa który się pojawił to przy nim Maradona.

Dynamika? Siła? Szybkość? On przebiera tymi krótkimi nóżkami i odbija się od obrońców, ponieważ nie umie biec z piłką tak żeby mu nie odskakiwała na pięć metrów. Karbownik go odstawia w każdej z tych cech, plus jeszcze ma piłkarskie IQ na poziomie wyższym od Warmii Grajewo.

To że Novikovas jest bezużyteczny nie znaczy, że nagle inni bezużyteczni piłkarze staną się lepsi. Gdzie tam, razem mogą sobie iść na podwórko i czasem pokopać, czego im życzę, z dala od Łazienkowskiej.
Ciekaw jestem ile by Legia miała do tej pory goli gdyby zamiast Gvili grał ofensywny pomocnik z wykończeniem nawet taki Hamalainen. Podejrzewam, że byłaby na 1 miejscu.
Carlitos powinien tam grac. Z niewidzalnym Finem bylibysmy tam gdzie jestesmy.
Panowie jak grał Hama to wszyscy to kritykowali. Brak szybkości, znika na wiele minut. Czas by odszedł..A teraz Czytam, że Hama dałby nam pierwsze miejsce. Grał w poprzednim sezonie i nie dał nam MP. Jego czas minął. Jedynie pierwsze miejsce w obecnym zestawieniu. Daliby Vadis z Carlitosem lub Niko. Dobrze, że marzenia nic nie kosztują.
Generał broni
  • 3 / 1
Mam tylko 1 spostrzeżenie i każdy wie jakie Vuko out. Lista jego przewinień jak na pól roku pracy jest ogromna. Problem u Vuko jest taki, że on uważa iż poza meczem z Płockiem we wszystkich graliśmy dobrze tylko zabrakło skuteczności. Jaki jest sens trzymanie kogoś takiego??
Gra tego zespołu to czysty przypadek. Raz jest tak, raz inaczej - zależy jak zawieje wiatr, na co pozwoli przeciwnik i na ile będzie się chciało piłkarzom. Nie ma żadnej powtarzalności. Kto wie, jaki ma pomysł Vukovic na Legię? Poza mitycznym z********aniem i legijnym DNA, którego ja szczerze nie widzę w tym sezonie. Ile dobrych spotkań zagrał ten zespół pod Vukovicem? Na co tu czekać, przecież amator nie wyciągnie kota z kapelusza?
~Kopacz
  • 2 / 0
Bo Jedza to ŚO, Novikovas to LEWY pomocnik, Gwilla ŚP a nie OP. A Vukovic jak zwykle kwadratura kola.
Tez za cholere nie rozumiem tego rzucania Jedzy po pozycjach w obronie. Czemu to ma sluzyc? Destabilizacji?
Generał dywizji
  • 0 / 0
Zapychaniu dziur?
Akurat miejsce Jedzy jest na środku a na prawej śmiało mógł dać Stolarskiego
~Gruby1973
  • 3 / 3
Na meczu z amica cały stadion na dwa głosy:
Dariusz
Co?
ty wiesz co.
No i wtedy mu pokażemy...
Gorzej jak on zwinalby manatki i nie byłoby chętnego żeby ten interes dalej prowadzić bo to raczej dochodowy biznes nie jest
"Kolejny mecz, podobny do tego z Wisłą Płock, Lechią czy Piastem będzie złym sygnałem"- złym sygnałem, to było bezjajeczne granie w zeszłym roku w pucharowym meczu pod batutą Vuko, po którym odpadliśmy z tychże pucharów. Złym sygnałem był fatalny dobór osobowy w kadrze walczącej o mistrza Legii na wiosnę w rundzie finałowej. Złym sygnałem były też fatalne zmiany przeprowadzane na wiosnę przez Vuko, czym udowadniał, że nie ma pojęcia co robi i jak reagować na to co się dzieje na boisku.
To były złe sygnały redakcjo, każdy średnio ogarnięty kibic to widział, więc czemu pan Mioduski zatrudnił Vuko na stanowisku trenera Legii????
Pułkownik
  • 3 / 1
Wystarczy być średnio rozgarniętym człowiekiem, by wiedzieć, że jak wyprzedaje się ofensywnych zawodników (ba - wypycha się na siłę z klubu najlepszego strzelca i technika!), to nie można liczyć na strzelanie goli i wygrane mecze,

Ale chyba naszemu pseudo-trenerowi nie chodzi o wygrywanie, ale na zerze z tyłu,

Niestety nawet już tego nie potrafimy osiągnąć,

Podejrzewam, że wiążę się to z koniecznością wypchnięcia kolejnego zawodnika za granicę - mam na myśli Wieteskę, który ni z gruchy, ni z pietruchy zaczął grać za znakomitego Lewczuka i popełniać babola za babolem,

Ale grać będzie dalej, bo Mioduski pseudo-prezes już liczy za niego kasę...
"wyprzedaje się ofensywnych zawodników"

Legia chcialaby sprzedawac nieofensywnych patalachow, ale niestety nikt nie chce ich kupic.
~fan Kazimierza D.
  • 1 / 1
Słabi zawodnicy + brak trenera= I liga
To żart. My nie wiemy o co gra prezes. Czy nachapanie się kasy i odpływ do akademii (naiwniak myśli że będzie tłukł miliony rocznie ze sprzedaży).
A może jest tylko nieudacznikiem ale pragnącym sukcesu sportowego.
Nie wierzcie w powiastki o własnych pieniądzach władowanych w interes Legia.
Panowie L, M iW grosza nie dołożyli do Legii. Dali swoje umiejętności, kontakty i czas. To ludzie z układami , mający dostęp do kredytów bankowych.
Ale zostali za to wynagrodzeni sowicie.
Teraz trzeba czekać jaką wersję wybierze prezes.
Pułkownik
  • 6 / 3
vuko dobry trener tylko wynikow nie ma... i wiedzy i umiejetnosci i doswiadczenia i pomyslu
Marszałek Polski
  • 1 / 0
Czyli taki trener personalny? :)
Generał dywizji
  • 3 / 0
jammm
Według najnowszej mody taką osobę nazywamy kołczem.
Ja to bym do tych, którzy to wymyślili, użył czegoś z kołczanu...
Podporucznik
  • 1 / 10
Ostatnie pięć meczów ligowych Legii przełożyło się na 2197,45 zł na plus. Właśnie przed chwilą postawiłem 600 zł na "2" w meczu Legia-Lech. Jeżeli przegramy, a wszystko na to wskazuje, to będzie super...EWK - 1985,28 zł. Vuko, trwaj :-)
Kapitan
  • 5 / 1
jedz już do tej Ottawy i nie wracaj skoro tak super..
Podporucznik
  • 1 / 4
Nie bądź głupi, postaw stówkę, a zobaczysz, że od razu polubisz naszego trenera...Gra na Legię nie była nigdy dotąd tak prosta i prewidywalna...spróbuj :-)
"Właśnie przed chwilą postawiłem 600 zł na "2" w meczu Legia-Lech."

kopsaj skan, bo nie uwierze
Podporucznik
  • 0 / 1
Oczywiście,postawiłem. A co, za mało? niestety, stawiam zawsze 1/3 maksymalnie. Gram po to, żeby wygrać...
Akurat jeśli chodzi o ekstraklase i obstawianie to przeważnie jest odwrotnie do ostatnich wyników także stawiam na wygraną :)
Nastroje mamy do pupy, ale jak może być inaczej. Nie będę wieszał psów na właścicielu, ale jest jedna kwestia, która mnie w jego działaniach niesamowicie wnerwia – dobór trenerów. Każdy chce mieć „polskiego Guardiolę”, ale to się nie uda. Szanse na to są, ale jak pokazuje nasz przykład nawet „Solskjaera” nie uświadczyliśmy. Ja się zgadzam, że na początku sezonu nie było niczego, później stopniowo się poprawiało, aż do przyzwoitej gry z mała ilością bramek. Niemniej zastanawiam się czy to nie był dla Vuko po prostu szczyt. To oczywiście tylko Ekstraklasa i jak Wszołek, Veso czy tam Niezgoda złapią formę, to możemy spokojnie wskoczyć na pozycję lidera, ale… jak będą dziwne decyzje personalne, to nic to nie da, a również za rok będziemy zbierać lanie w eliminacjach pucharowych. To po prostu nie działa. Rotacje, rzucanie zawodników między pozycjami, brak schematów w ofensywie itd. To wszystko sprawia, że każde zwycięstwo przychodzi nam bardzo ciężko. Piłkarze są tego świadomi i to odbija się na ich wierze w siebie. Potrzeba kogoś jak Vadis na tylko pozorne rozwiązanie problemu, a raczej zmiana problemu na inny. O ile Vadis tuszował braki trenera (i miał świetnych partnerów), o tyle bez niego posypaliśmy się jak szaszłyk bez patyczka. W piłce siłę stanowi zespół, a my go nie mamy, bo trener sam go rozbija. Rozbija niezrozumiałym wciskaniem zawodników bez formy i tak samo irracjonalnym sadzaniem na ławce wyróżniających się zawodników i rotacją zawodnika między pozycjami (Jędza). Tak się nie da. Jak można myśleć o schematach w ataku, jak na boisku przebywa 1-2 sabotażystów, najczęściej skrzydłowych? Jak kreować cokolwiek w ataku z Martinsem w obronie, Gwilią byle gdzie i Antolą w środku. To nie są przytyki do tych zawodników. Robią co mogą w tej „taktyce”. Niemniej Antolic jest dobry w destrukcji, a prostopadłe podania można wykonać z głębi pola, Martins jest ruchliwy i w duecie z Luqi dla polskiego przeciwnika mega upierdliwi, Gwilia spuścił z tonu, ale też mam wrażenie, że nie za bardzo wie co ma grać. Też nie rozumiem czemu nie ma właściwie strzałów z dystansu. One muszą być dla zasady – dają kolejną opcję w ataku, straszą przeciwnika, a przez to dają więcej szans na błąd w obronie. My staramy się wejść z piłką do bramki, a przez to, że rozgrywamy ją niemiłosiernie długo, to obrona jest skomasowana. Chciałbym wierzyć w to, że zaczniemy grać lepiej i w działaniach Vuko jest sens. Niestety swoją obecną wiarę w wyniki opieram na wystrzeleniu z formą kilku zawodników.
Generał
  • 3 / 0
W ostatnich dwóch meczach widziałem takie scenki jak Antola z Gwilią szli do tej samej piłki, wpadali na siebie i Tolek strasznie i dość intensywnie beształ za to Gwilię. Nie wiem o co chodzi ale wygląda to słabo.
wiesz alaryk, dla mnie to dość normalne - jak facetom nie idzie, to robi się ciężka atmosfera. To tylko pokazuje, że nie do końca wiedzą gdzie jest ich strefa, lub nie potrafią jej utrzymać. Sprowadza się to niestety do osoby trenera.
Generał brygady
  • 5 / 2
"W piłce siłę stanowi zespół, a my go nie mamy, bo trener sam go rozbija. "
W Legii w zasadzie każdy trener był krytykowany. Pamiętam jak krytykowany był Berg za rotacje w składzie. Zadaniem trenera jest utrzymanie większej liczby zawodników w formie meczowej a bez gry to jest trudne. Chodzi również o zarządzanie zespołem, czyli dawanie bodźców zawodnikom którzy są na pograniczu składu wyjściowego.
Mamy problem na skrzydle, bo Novikovas podejmuje często złe decyzje i mamy problem z wykańczaniem akcji, bo zawodnicy nie trafiają w dogodnych sytuacjach które sobie tworzymy.
Kante jest waleczny i często się angażuje w odbiorze i rozegraniu, ale może z tego często nie ma go w polu karnym. Niezgoda jest jakby przymulony i często pasywny.
Zespoły grające z nami ustawiają autobus i środkiem jest ciężko się przedrzeć a rozciągnięcie gry do skrzydła często powoduje straty i niecelne wrzutki. W meczu z Piastem próbowaliśmy gry kombinacyjnej ale zawsze czegoś brakowało. Może strzały z dystansu są sposobem na rozrzedzenie obrony przeciwnika, przecież kilku piłkarzy potrafi uderzyć (Antolić, Martins, Gvilia a nawet Kante). Może skrzydłowi powinni częściej iść do linii i wycofywać piłkę na wbiegających w drugie tempo zawodników?
Jest tylko jeden problem z planami a mianowicie ktoś musi je wykonać. Pod bramką wszystko dzieje się w ułamkach sekund i jedno złe przyjęcie, minimalne spóźnienie i niedokładność w podaniu, powoduje zatrzymanie tempa akcji albo stratę i możliwość kontry. Gramy jak na naszą ligę szybką piłką na 1-2 kontakty i to jest dobre dla rozwoju zespołu, ale ryzykowne z powodu błedów i strat. Myślę że trzymanie się tego sposobu gry jest konieczne a do sukcesu potrzeba lepszego zrozumienia miedzy zawodnikami i dojścia do formy skrzydłowych i napastników.
Generał dywizji
  • 1 / 0
Dlaczego zatem nie strzelają (z dystansu)?
Generał brygady
  • 2 / 2
manekin
Nie wiem dlaczego rzadko! strzelają z dystansu. Mam jednak ogólne spostrzeżenie dotyczące oceny pracy trenerów. Traktuje się ich pracę jak mechaników którzy wyregulują mechanizm i on działa. Ale zespół to jest materia żywa i składająca się z ludzi, którzy jak wiadomo są niedoskonali. Wiecznie się pisze o schematach, że ich nie ma a ja w trakcie meczu widzę wiele wariantów!!! (proponuję wielu kolegom zapoznać się ze znaczeniem słowa schemat) które są niewykorzystywane. A dlaczego? Bo jeden nie zobaczył, inny dokonał złego wyboru, podał niedokładnie albo źle przyjął. To są ludzkie ograniczenia.
Jeśli zespół wyprowadził zawodnika na pozycję strzelecką a ten spudłował, to co może zrobić trener? W bogatych klubach kupują takich co rzadziej pudłują i zastępują tych częściej pudłujących. My takich mozliwości nie mamy. Możemy doskonalić grę zespołu, starać się ja przyspieszyć żeby zaskoczyć przeciwnika i w ten sposób rozwijać zawodników, ucząc ich szybszego myślenia i szybszej reakcji na sytuację boiskową.
Problem z szybszą grą i szybszą reakcją wiąże się z większym wysiłkiem umysłowym i utrzymaniem tempa myślenia. Jeśli zadawać pytania z tabliczki mnożenia komuś nie przyzwyczajonemu do dłuższej koncentracji dostatecznie długo, to po jakimś czasie się zmęczy i zacznie mylić. Dlatego moim zdaniem jednym z istotnych czynników naszych przegranych w pucharach jest brak utrzymania koncentracji a co za tym idzie orientacji w sytuacji na boisku. To sie bierze z braku praktyki, bo w naszej lidze gra się prymitywna taktyką, która nie wymaga ciągłego sledzenia i korygowania ustawienia na boisku. Z obrony piłke się wyp.rdala a ofensywa polega często na prostej ladze i ściganiu. Zamiast myślenia i kreowania, pojawia się przepychanie i walka. Gdyby ktoś potrafił zmierzyć wartość (ilość?) skanowania przestrzeni, śledzenia ruchu przeciwników i swoich zawodników w ligach gdzie gra się szybko i podaniami i naszą ligą, to jestem przekonany że te statystyki były by zdecydowanie na naszą niekorzyść.
A więc szybsza gra piłką powoduje również trenowanie głów zawodników, żeby ich głowy potrafiły przetwarzać wciąż napływające informacje, równolegle tworzyć scenariusze rozwiązania sytuacji i dokonywać dobrych wyborów.
U nas ciągle się myśli że postawienie kafara w każdym miejscu na boisku rozwiąże sprawę. Zapomniano o powiedzeniu że nie siłą lecz sztuką ludzie niedźwiedzie tłuką, chociaż przykład Dawida i Goliata zna chyba każdy. Ale sprawy oczywiste, są oczywiste dla bardzo nielicznych.
Gdzie indziej na to wpadli i zbierają tego owoce a u nas w cenie są nadal km i kg.
"Jeśli zespół wyprowadził zawodnika na pozycję strzelecką a ten spudłował, to co może zrobić trener? W bogatych klubach kupują takich co rzadziej pudłują i zastępują tych częściej pudłujących. My takich mozliwości nie mamy."

Mielismy (Carltos i Medeiros), ale ich Vuko wyperddolil
~Poli
  • 1 / 0
To Prezes tego klubu zatrudnia trenerów amatorów i miernych piłkarzy a co lepszych sprzedaje to cały Problem Pan Prezes!!!!
Pułkownik
  • 5 / 1
A najlepsze w tym wszystkim jest to, że "trener" jakby nie dostrzegał charakterystyki poszczególnych graczy i uparcie upychał ich tam gdzie ich atuty zanikają. Chociażby, jeżeli już jeden z DP ma grać 3ciego stopera, to czemu nie jest to Antolić, który jest lepszy w destrukcji niż w ofensywie? Czemu Martins nie może pójść wyżej ani czasami wykonywać sfg, co przecież potrafi, skoro Gwilia kopie się po czole. W ten sposób Vuković ogranicza tego piłkarza. Tak samo, mógłby cofnąć Gwilię na 8, na jego naturalną pozycję bo na 10 koleś gówno daje. Już nawet Karbownik byłby tam lepszy z braku laku. A jeżeli brakuje nam jakiejkolwiek siły fizycznej i wygrywania główek w środku pola, to czemu by przynajmniej nie spróbować tam Remyego w miejsce Antolicia. Tyle opcji
Generał brygady
  • 2 / 0
Nasz problem polega na tym, że taktyka jest już obrana, niby wypracowywana, a piłkarze "odpowiednio" dobrani. I teraz kolejne zmiany, kolejna rewolucja nie byłaby według trenera czymś dobrym, a za taką trze by było uznać te ciekawe zmiany, o których wspomniałeś.
Problem polega też na tym, że mamy stosunkowo słabych zawodników jak na klub, który w każdym meczu musi się mierzyć z rywalem, który zmotywowany jest na 120%. Z drugiej zaś strony nasz problem to efektywność. Przecież my mogliśmy i powinniśmy Piastunkom wcisnąć 2 bramki i byłoby zamiecione. Nie dali by rady się podnieść. A tak ... waliliśmy głową w mur, nie trafialiśmy z 5 metrów w bramkę, dostaliśmy dwie kontry i to oni zamietli.
Jakich opcji ?
Chyba sam nie wierzysz że z taką grą da się seryjnie wygrywać. Z przodu nie ma kto bramek strzelać i to było wiadome ostatniego dnia okienka. Luquinas - fajny gościu cenny gdyby w Legii grali Niko Prijo Vadis i Gui, a tak kolejny bez tego co ważne w piłce, my potrzebujemy z przodu graczy ze statystykami goli i asyst.
Generał brygady
  • 3 / 2
Tak się kończą możliwości ofensywne, jak w ataku jest nieruchawy Jarek Niezgoda, czy Jose Kante - zawodnik na 4 bramki w sezonie. Do tego na skrzydłach mamy wiatrołapy, które nie potrafią celnie dośrodkować, podać czy też wykończyć akcji.
Ale nasza gra do przodu to nie jest problem wspomnianych wyżej osób, a także środka pola, który to środek ostatnio gra słabiej. Martins pokazuje 30% swoich możliwości. Antolić się stara - tego mu odmówić nie można. Problemem jest brak zespołowej gry u takich zawodników jak Novikovas czy Nagy. Boczni obrońcy nie współpracują z bocznymi pomocnikami tak jak należy. Nie ma w zespole chociażby jednego zawodnika, który wszedłby na wyższy poziom i mógł pomóc innemu - temu jedynemu, który się w danym meczu stara, tak jak to było w przypadku Artura Jędrzejczyka, który się dwoił i troił wypracowując kolegom "setki".
Problem Legii to problem napastnika, skrzydeł i rozgrywającego. Liczę, że porządnie zacznie grać na prawej flance Paweł Wszołek. Wyjściem powinien być też powrót Marko Vesovića i postawienie go na lewej stronie pomocy.
Do tego niezbędnym staje się zakup snajpera. Bez bramek nic nie wygramy.
Pułkownik
  • 2 / 1
Ja nie widziałem jakiejkolwiek różnicy jakości między naszymi piłkarzami ofensywnymi a piłkarzami takiego Piasta. Taki Parzyszek, Badia czy Felix wydawali się wręcz lepszymi graczami. To jest ofensywa idealna co najwyżej do walki o górną 8 a i na to może być za cienka.
~andreas
  • 3 / 1
Zacznijmy od prezesa przed meczem zapewnił Vuko nie do zwolnienia. Vuko zachwycony bo trenerzy w Legii ostatnio zwalniani we wrześniu, a on dotrwał do października. Wybory personalne wodza dziwne po co Jędza na boku skoro jego pozycja to stoper, czemu dobry ostatnio Stolarski na ławce? Novikovas i Lugu niby maniana ale efektywność tego zero. No i gramy bez napastnika i rozgrywającego. Za dużo gadania za mało efektów. 12 straconych bramek !!! a 13 strzelonych !!!! słabo.
Kapitan
  • 3 / 0
Czytając tę rubrykę po kolejnych meczach Legii można odnieść wrażenie, że historia nie jest linearna, tylko zatacza koła. Cały czas wracamy to tego samego punktu pt. "Czas wyciągnąć wnioski po porażce".
Generał dywizji
  • 1 / 0
Oczywiście. Ma charakter par excellence cykliczny.
Generał dywizji
  • 3 / 0
Nasza ulubiona rubryka.
Generał dywizji
  • 2 / 0
Przepraszam — felieton. Nasz ulubiony felieton.

Logowanie

Zarejestruj