Grano dzisiaj, czyli mecze Legii z 29 października – Osiem bramek w meczu i ostatnie gole Deyny

29-10-2020 / 05:00 Maciej Ziółkowski

Dwudziestego dziewiątego października legioniści rozegrali 14 spotkań.  Tego dnia ostatnie bramki dla stołecznego klubu zdobył Kazimierz Deyna.

Minęły 24 lata od rewanżowego meczu Legii z Besiktasem w 1/16 finału Pucharu UEFA. W pierwszej grze w Warszawie padł remis 1:1. - Czuję niedosyt, podobnie jak cała drużyna. W rewanżu Turcy będą zdecydowanymi faworytami. Grają przed własną publicznością, która słynie z fanatyzmu. Jednak my się jeszcze nie poddajemy, nie mamy nic do stracenia. Będziemy biegali, walczyli i zaprezentujemy taką determinację, jak przed trzema tygodniami z Panathinaikosem – zapowiadał zdobywca bramki dla Legii, Tomasz Sokołowski („Przegląd Sportowy”, 203/1996).

Słowa nie były rzucone na wiatr. Legioniści bez pauzującego za żółte kartki Marcina Mięciela rozpoczęli odważnie spotkanie rewanżowe. Sygnał do ataku dał Dariusz Czykier dobrym strzałem z 17 m, ale minimalnie chybił. Niestety, pierwszy groźniejszy atak rywali dał im bramkę. Amokachi ograł Marcina Jałochę i Jacka Zielińskiego, a Grzegorz Szamotulski nie miał szans sięgnąć piłki. Drużyna jednak nie miała zamiaru się poddawać. Bliski strzelenia gola był Ryszard Staniek, znowu dobrze grał Dariusz Solnica, w końcu udało się wyrównać. Staniek zagrał do Cezarego Kucharskiego, ten znalazł się sam przed bramkarzem, umiejętnie kopnął nad nim piłkę do siatki. Gol oznaczał, że zabawa zaczyna się od nowa. Pięć minut po przerwie serca legionistów mocniej zabiły. Sokołowski zagrał z rzutu rożnego do Stańka, a kapitan zespołu momentalnie strzelił z dystansu. Tyle że przed bramką stał Kucharski, w którego trafiła piłka. Mrmić nie miałby szans jej sięgnąć.

Losy rywalizacji rozstrzygnął Zlatko Jankow, reprezentant Bułgarii. Trzy minuty wcześniej Solnica nie wykorzystał świetnej sytuacji do zdobycia bramki i to się zemściło. Centra z rzutu rożnego, odbita piłka, przytomność umysłu Jankowa i Szamotulski był bez szans. Legia walczyła, aby awansować, musiała tylko wyrównać, ale nie zdołała tego zrobić. Z honorem pożegnała się z europejskimi pucharami, choć mecz kończył się w nie najlepszej atmosferze. Czerwone kartki ujrzeli Jankow i Staniek. - Opluł Ryśka – opowiadał Kucharski. - Powiedziałem mu kilka ostrych słów po niemiecku, bo wiedziałem, że zna ten język. Opluł mnie i poprawił lewym czy prawym sierpowym. Sędzia udał, że tego nie widzi – dodawał („Przegląd Sportowy”, 213/1996).

Właśnie do pracy sędziego Gheorghe Constantina z Rumunii najwięcej zastrzeżeń miał trener Mirosław Jabłoński. - Sędziowanie było skandaliczne. Arbiter nie odgwizdał kilku ewidentnych spalonych i nie zauważył wielu fauli Turków w naszym polu karnym. Zdarzało się tak, że piłkarze Besiktasu wisieli na plecach moich podopiecznych, a Rumun nie widział przewinień. (…) W szatni pogratulowałem chłopakom, bo naprawdę walczyli jak potrafili – mówił zdenerwowany szkoleniowiec („Przegląd Sportowy”, 213/1996).

Osiem goli i ostatnia bramka Deyny

Równo 42 lata temu Legia mierzyła się przy Łazienkowskiej z bardzo dobrze spisującą się w lidze i depczącą drużynom czołówki po piętach Odrą Opole. Mecz rozegrany 29 października przeszedł do historii przynajmniej z trzech powodów. Przede wszystkim miał niecodzienny przebieg. Początkowo wydawało się, że rozzłoszczeni legioniści rozprawią się z opolanami bardzo surowo.

Do przerwy było 2:0, niedługo po niej goście zdobyli kontaktowego gola, ale 3 min później znów wojskowi prowadzili 2 bramkami. Świetnie grał Kazimierz Deyna, który strzelił 2 gole Józefowi Młynarczykowi. Jedno z tych trafień przyszły zdobywca Pucharu Europy z FC Porto zapamiętał na długo. - Grałem przeciwko najlepszym piłkarzom świata i nikt nie wrzucił mi piłki za kołnierz tak, jak zrobił to Kaka – wspominał w swojej książce Młynarczyk (Kochana piłeczko, Warszawa 1992). Trzecia, a druga w porządku chronologicznym bramka dla Legii padła po podaniu „Kaki”, które wykorzystał Marek Kusto. Po golu na 3:1 legioniści natychmiast chcieli pójść za ciosem, ale w ciągu 2 min zmarnowali dwie okazje. Mogło więc być 5:1, a 5 min później zrobiło się… 3:3, bo zamiast legionistów dwa razy trafił Alfred Bolcek, kompletując tego dnia hat tricka.

Odra złapała wiatr w żagle i w ciągu kolejnych 8 min strzeliła 2 następne gole. Skończyło się więc porażką Legii 3:5 i spadkiem w tabeli na 4. miejsce. Kolejne wydarzenie, przez które szalone spotkanie z opolanami przeszło do historii, wiązało się z debiutem w stołecznej drużynie Krzysztofa Adamczyka. Ten 22-letni napastnik był już znany z występów w Arce Gdynia, dla której w poprzednim sezonie strzelił 7 goli, a na Łazienkowską trafił z bydgoskiego Zawiszy.

Z czasem stał się jednym z najskuteczniejszych piłkarzy w historii warszawskiego klubu. Na koniec mecz z Odrą zapamiętany został zwłaszcza dlatego, że ostatnie gole dla wojskowego klubu strzelił w nim Deyna. O tym jednak, że są to pożegnalne trafienia, 29 października 1978 r. kibice jeszcze nie wiedzieli… Nie wiedzieli też, że tydzień później oglądają ostatni występ swojego idola w barwach CWKS.

Zwycięstwo z Ruchem

Jedyne zwycięstwo w grupie mistrzowskiej, w sezonie 1933, legioniści odnieśli jednak dopiero w przedostatniej kolejce, w meczu z Ruchem Chorzów (1:0 po strzale Zygmunta Rajdka). Stanowiło to akurat nie lada sensację, ponieważ zespół z Hajduków Wielkich walczył o mistrzostwo, a Legia była już skazana na ostatnie miejsce w grupie. Ostatecznie "Niebieskim" udało się rzutem na taśmę wyprzedzić Wisłę, a 6. miejsce legionistów było najsłabszym, jakie zajęli od utworzenia ligi. W tabeli Legia znalazła się po raz kolejny przed Warszawianką (ta zajęła 1. miejsce w grupie spadkowej), ale w bilansie bezpośrednich spotkań to rywale okazali się lepsi.

Mecz

Sezon

Strzelcy

Legia Warszawa - Arka Gdynia (2:0)

2017/2018

Niezgoda, Kucharczyk

Legia Warszawa – Jagiellonia (0:0pd 8:7pk)

2008/2009

 

Legia Warszawa – Korona Kielce (1:0)

2005/2006

Włodarczyk

Wisła Kraków – Legia Warszawa (2:0)

2004/2005

 

Legia Warszawa – Groclin Dyskobolia (1:1)

2003/2004

Svitlica

Legia Warszawa – Schalke 04 Gelsenkirchen (2:3)

2002/2003

Dudek, Svitlica

Legia Warszawa – Widzew Łódź (3:1)

1997/1998

Czereszewski, Zeigbo, Sokołowski

Besiktas – Legia Warszawa (2:1)

1996/1997

Kucharski

Legia Warszawa – Jagiellonia Białystok (2:0)

1988/1989

Terlecki, Dziekanowski

Legia Warszawa – Ruch Chorzów (4:0)

1980/1981

Baran II, Kusto, Adamczyk

Legia Warszawa – Odra Opole (3:5)

1978/1979

Deyna II, Kusto

Pogoń Szczecin – Legia Warszawa (0:1)

1972/1973

Gadocha

ŁKS – Legia Warszawa (3:1)

1961

Błażejewski

Legia Warszawa - Ruch Chorzów (1:0)

1933

Rajdek

Źródło: Legia.Net

Komentarze (8)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Zaloguj

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Generał broni
  • 0 / 0
Na krajowym podwórku ładne wyniki, w Europie trochę słabo.
Generał broni
  • 0 / 0
Piłka podcięta na wysokość ok 4 metrów spadła jak liść z drzewa ,tak pamiętam bramkę Kazia .
Oglądałem mecz z Odrą w TV. Wtedy telewizja nadawała (może nie wszyscy wiedzą) tylko drugie połowy. Więc zaczęło się od 2:0 potem było 3:1 a potem chyba w 12-15 zrobiło się 3:5
Płakałem jak bóbr to był pierwszy mecz Legii jaki pamiętam.
I zdaje się że wtedy pogrywał jeszcze u nas Smolarek
Generał brygady
  • 1 / 0
Pamiętam po bramce Sokołowskiego z Besiktasem. Na murawę spadł deszcz rac.
Szkoda dwumeczu z Besiktasem, było blisko.
Byłem na tym meczu z Odrą. Kaziu Deyna strzelił niesamowitego gola. Mecz odbywał się następnego dnia po imieninach Tadeusza. W tamtym czasie w Legii grali Tadeusz Nowak i Tadeusz Cypka. Dziwicie się straciliśmy 5 goli?
W tych okolicznościach to raczej dziwić nie można :-) Takie były czasy;-) A i tak nawet po niezłych imprezach potrafili grać. No i mieli pewność, że nikt tego do Internetu nie wrzuci...
„ Kaziu Deyna strzelił niesamowitego gola„

Zdaje się Młynarczykowi za kołnierz